Nakarmić banki

autor: Zee Jop

Cyberius







Bankierzy wraz z politykami postanowili pewnego dnia zbudować komunistyczne królestwo na Ziemi. I to po raz kolejny. -Niech wszystko stanie się wspólne -powiedzieli. To znaczy tak naprawdę państwowe, a tą wspólną własnością będą zarządzali, oczywiście w imieniu ludu, politycy, i razem z nimi "najlepsi" czyli najbogatsi bankierzy. Są mądrzejsi i wiedzą lepiej. Wiedzą lepiej co zrobić z twoimi pieniędzmi i z twoimi dziećmi. Ty nic nie wiesz, i tego uczą cię od przymusowego przedszkola, kiedy dzieci w wieku trzech lat idą na przymusową indoktrynację, aby je przeprogramować


Wszyscy zapewne wiedzą że ludzie biedni praktycznie od zawsze, pod warunkiem oczywiście że są uczciwi i nie zepsuci opowiadają się za wolnym rynkiem i wolną wymianą. Wolny rynek, wolna wola, ale najpierw wolność słowa i wolne umowy. Dobra, w porządku, zagalopowałam się. Chodzi o to że biedni są zwykle za lewicą


Kiedy się już dorobią, co niekiedy niektórym się przecież udaje, zauważają że już mają już tyle ile potrzebują i teraz zamiast więcej zarabiać powinni raczej zwrócić uwagę na ochranianie tego co mają. Im stają się coraz bardziej bogatsi i bogatsi tym bardziej przypada im do gustu prawicowy socjalizm. Wiecie dobrze o czym mówię, struktury regulację, pozwolenia i koncesję, -czyli stary Saturn w akcji -myślała Suu, robiąc rano śniadanie w kuchni


Nic do niego nie docierało, biegał po kuchni zachwycony, wykrzykując co chwilę do żony

-spójrz kochanie, dziś właśnie obudziliśmy się w nowym .świecie. Zobaczysz co zrobi rząd, tylko poczekaj! Rozumiesz, roboty interwencyjne i te sprawy. Zabierze pieniądze najbogatszym i rozda potrzebującym ich biedakom-


Gadał tak od paru dni, zupełnie jakby był nakręcony. Gadał od czasu kiedy Przywódca wygrał wybory, a ona i dzieci udawali że mu wierzą, choć wysyłali, gdy nie widział, w swoją stronę ironiczne uśmiechy. Nakładając szybko na siebie mundur rzucił w jej stronę

-Zrozum, muszę do nich należeć kobieto, im chodzi o człowieka, i o lepszy świat-

Dziś nie zjadł nawet śniadania. Wybiegł szybko z domu i wsiadł do samochodu, krzycząc jeszcze do nich -pamiętajcie, zaczął się dla nas lepszy świat. Nowy wspaniały świat. Nam chodzi o człowieka!-


On wyszedł, dzieci poszły bawić się do ogródka, a Suu rozmyślała dalej -Bogaci i utytułowani chcą regulować dosłownie wszystko. Nawet posiadanie dzieci. Biedacy cieszą się z dzieci, bo każde następne ręce do pomocy przydadzą się im, a gdy dorosną pomogą może trochę w pracy, i przyniosą parę groszy do domu [zanim się nie usamodzielnią i nie odfruną z gniazda] Biedacy mają tez nadzieję i entuzjazm, ich największe obok dzieci skarby. Bogacze regulują wszystko, nawet myśli i uczucia przechodzą u nich jak przez sito lub durszlak, przez racjonalną cenzurę lewej półkuli, te emanacje Starego Saturna. Żadnej wolności, żadnego buntu. Zero spontanicznej swobodnej niby ptak myśli, jak u rewolucyjnego Urana. Konwencjonalne ubrania, zachowywanie się jak większość. Podążanie. Chodzenie na pasku przyzwyczajeń. Struktura i porządek zamieniające się powoli w marazm.


No więc dogadali się i wystawili młodego chłopaka w zawodach, co ja myślę wystawili go już w przedbiegach. No nie, chciałam powiedzieć: w wyborach. Młody zdolny chłopak bankierów oczywiście wygrał ze starszym niezbyt atrakcyjnym kandydatem.

No bo przecież był przystojny i cholernie wygadany, a dla starszych pań nawet uroczy.


Już niedługo po zwycięstwie pojawili się z hasłem "Ratujmy gospodarkę". Więc bogaci, -myślała dalej myjąc naczynia i sprzątając kuchnię- są bogaci ponieważ są inteligentni, i dlatego być może dopisuje im szczęście. A biedni są biedni ponieważ są głupi, i szczęście omija ich szerokim łukiem. Ale jakie ma to znaczenie? Nawet gdyby pewnego dnia zapukało do nich, nie zauważyli by go. A jeśli by jakimś cudem weszli w posiadanie większej gotówki prawdopodobnie przepuścili by ją szybko.

Więc biedni są naiwni, i łatwo jest ich oszukać. Wystarczy podrzucić parę nośnych haseł, zwalniających beztroskie umysły z uciążliwego dla nich obowiązku myślenia. A biedni myśleć nie lubią. Oj nie lubią.


Ale nie wszyscy, -myślała zamiatając kuchnię,. Większość tak naprawdę kojarzy o co chodzi i wie że z tym najlepszym z ustrojów i z ideami wielkiego wspólnego garnka, to jedna wielka lipa. Sparzyli się przecież nie raz. Czasami nawet już w przedszkolu dali nabrać się starszym i bardziej wygadanym kolegom. Wiedzą więc o co chodzi.



W kilka dni po tym jak wybrano Przywódcę, znikł ich sąsiad, pan iX. Do iXa przyszli wcześnie rano dwaj smutni panowie a na ulicy czekał zaparkowany policyjny samochód z załoga w środku.


On jakby tego nie zauważył. Nie zauważył też kiedy znikł z pabu jego dobry stary przyjaciel pan Sam, z którym grywał zawsze w szachy, -a przy partyjce popijając piwo rozmawiali o polityce i futbolu. Nie zauważał pustego krzesła w pabie pana Sama, na którym nikt nie ośmielił się usiąść.

Kiedyś kiedy przechodził koło krzesła Sama, miał taką przykrą przygodę. Ludzie w pabie zaczęli na jego widok uderzać pięściami w blaty stolików i skandować:

-ko mu ni sta ko mu ni sta-.

Od tego wydarzenia nie chodził już do pabów


Zadzwonił telefon, gdy kończyła myć podłogę, okazało że dzwoni Jenny. Rozmawiały chyba z pół godziny. Teraz przypominała sobie o czym rozmawiała z koleżanką Ona mówiła do Jenny

-Słuchaj Jenny ludzie nie mają siły żeby sprzeciwiać się tym trzydziestu procentom "wierzących" w życie, które dało sobie sprzedać po raz kolejny kit. Siedzą cicho. Dali zahipnotyzować się. Bo mało ludzi wie, że większość prezenterów telewizyjnych posiada zdolności hipnotyczne. Lub przynajmniej przeszli przez kurs hipnozy i technik sugerowania. Są w tym po prostu dobrzy. Są naprawdę dobrzy. Wieczorem podczas wiadomości telewizyjnych hipnotyzują na zbiorowych seansach widownię. Programują ją, lub wgrywają kod według jakiego mają postępować. Jeśli to nie działa to jedną informację albo obraz powtarzają tysiące razy aż się wgrywa w podświadomość. I wtedy zaczynasz im wierzyć a świat iluzji kupujesz jako własny- Przestała mówić żeby znależć argumenty, i zobaczyć co powie jej przyjaciółka. I zaczęła mówić swoim powolnym charakterystycznym głosem, przeciągając trochę sylaby


Jenny

Suu! Tak naprawdę to tylko zabezpieczenie. Na wszelki wypadek. W wieku trzech lat idziesz do przedszkola na zajęcia z indoktrynacji. Tam za pomocą najlepszych i najnowszych technik wgrywają ci program jak masz funkcjonować i działać, co masz robić, mówić i myśleć. Czasami robisz coś i nie wiesz dlaczego. Albo łapiesz się że masz dziury w czasie i twoja przeszłość podobnie zresztą jak cała świadomość jest jak szwajcarski ser. Pełna dziur, jak umysł tracącego przytomność pijaka gdy urywa mu się film, lub dzieciaka wychowanego w takim pijackim domu. Co robiłeś wtedy, gdzie byłeś, dlaczego tak dużo zapomniałeś. Nie wiesz. Masz urwane filmy, i dziurawy czas. Ale z hipnozy budzi się mało kto. Program działa świetnie. Nawet jeśli zerwiesz się ze smyczy, to nad ziemią krążą satelity, na odpowiedniej częstotliwości emitujące fale o określonym działaniu. Jadać samochodem słuchasz radia, które prezentuje muzykę działającą w odpowiedni na ciebie sposób, i oczywiście co najważniejsze oglądasz telewizję. Z występami hipnotyzerów nazywanymi spikerami-. Suu już dawno przejrzała ich spisek, ale nie miała o tym komu powiedzieć Rozumiały się z Jenny jak mało kto.


Syna zabrali im gdzieś na początku czerwca. Najpierw poleciał do Iraku, a potem do Afganstanu. Trwało to nie więcej niż dwa tygodnie.

Potrzebowali coraz więcej żołnierzy, i nawet tych z poboru wysyłali na wojnę, do Afryki, Azji, i gdzie się tylko dało.. Miał chłopak iść na studia, ale nie poszedł. Co ciekawsze nie wszystkich młodych brali na wojnę. Zauważyła że synowie bogatszych, i wyższych rangą działaczy nie idą na front. Nic nie mówiła żeby go nie ranić. Jego ukochany wymarzony i wyśniony prezydent w jego ustroju zabrał mu syna na wojnę. Rozumiała jak cierpi i przeżywa. A on nic nie mówił tylko dusił to wszystko w sobie.


I tym razem było podobnie. Upadł kolejny fałszywy mit. Nie ma nic gorszego jak utopie. Bo wszystkie utopie zamieniają się wcześniej albo pózniej w koszmar. Gospodarka upada. Szybko, bo nie ma czasu Robimy zbiórkę na banki.

Państwo musi przejąć duże i średnie banki aby oddać je w ręce największych. Państwo musi kontrolować internet. Musi zabierać jeszcze więcej pieniędzy. Musi wysłać żołnierzy na ulicę aby je patrolowali. Musi odebrać obywatelom broń. Musi instalować kamery w prywatnych domach.


A przywódca miał cholernie podobny horoskop do Hoovera. Jeśli nie pamiętacie go, to Hoover był prezydentem w czasach wielkiego kryzysu. Należałoby napisać poprzedniego wielkiego kryzysu, który był tak na prawdę bardzo małym kryzysem w porównaniu z tym jaki zapanował podczas rządów Przywódcy.


Nie mogłeś za bardzo podskoczyć. W ogóle nie mogłeś podskoczyć. Nic a nic. Twoje pieniądze były ulokowane w bankach w postaci elektronicznego zapisu, lub jak wolisz elektronicznych impulsów, a dokonując zakupów przesuwałeś dłonią z zamontowanym czipem przed ekranem czytnika.

Jeśli narozrabiałeś za bardzo wyłączali ci go. I nie istniałeś. Już nie było cie Miliony bezdomnych chodziło po ulicach. Chiny zajęły zachodnie i wschodnie wybrzeże, a od południa granicę państwa przekroczyli żołnierze Meksyku. Ale ich to nie obchodziło. Przywódca bawił się ze swoim pieskiem, portugalskim psem wodnym i miał wiecznie zadowoloną minę.




Kiedy przyszli do ich domu, nie pytał nawet dlaczego. Ona ich zapytała.

Powiedziała -dlaczego to robicie? przecież nie zajmujemy się polityką, dobrze wiecie-

-nie szkodzi proszę pani- odparł jeden z nich, wysoki kapitan, o ciemnej karnacji skóry -takie mamy rozkazy-

-Ale dlaczego....-

-Pani brat przystał do ekstremistów. nie dość że bawił się wcześnie w te klocki hocki z prawem do powszechnego posiadania broni palnej, i działał w tych skrajnych organizacjach ekstremistycznych...-

-ale panie kapitanie, oni jedynie działali na rzecz konstytucji. Czy obywatel działający na rzecz zachowania i przestrzegania konstytucji jest terrorystą?-

-tak tu w rubryce mamy napisane-

-to jeszcze nic - wtrącił się młodszy, milczący do tej pory z wyglądu sympatyczny chłopak- okazało się że pani brat jest wrogiem ludu, i zwolennikiem wolnego rynku. On ma poglądy niezgodne z duchem Nowego Ładu-

-A każdy kto ma w rodzinie lub wśród znajomych terrorystę, może ulec zainfekowaniu, przestrzegaliśmy w wieczornych wiadomościach wile razy o tym, ale państwo pomimo tego kontaktowaliście się z nim- Dodał kapitan.

-Dzieci pójdą do ośrodka a państwo pojedziecie z nami-


Kiedy wychodzili z domu, żeby wsiąść do nieoznakowanego samochodu stojącego na chodniku,

ich najmłodsza córeczka krzyknęła:

-mamo dokąd oni mnie zabierają, ja nie chcę, chcę iść razem z wami-

Suu odwróciła się i udała że nie widzi. W oczach miała łzy i nie mogła powiedzieć słowa.


opowiadanie Nakarmić banki


autor Zee Jop

Cyberius

napisz do mnie


kwiecień 2009

---------------------------------------------------------------------------------




WIOSENNE ŚWIĘTO ABORCJI



autor: Zee Jop


"Cyberius"


[fragmenty]

    Co za nieszczęście jest być dzieckiem dzisiaj -myślał idąc pustą o tej porze ulicą podziemnego miasta. Jedno dziecko przypadało średnio na sto albo nawet na dwieście osób starszych, i musiało je wszystkie wyżyć. Prawie cała praca została już dawno zautomatyzowana, ale kontrolowanie tego całego elektronicznego badziewia zajmowało sporo czasu. A jeden człowiek miał na swoim oku zwykle co najmniej kilkanaście stanowisk pracy, położonych w różnych częściach miasta, i musiał to wszystko kontrolować.


Tam gdzie ludzka praca była tańsza zamiast robotów pracowali ludzie. Ludzie zamiatali ulicę i dostarczali żywność starszym i chorym do ich domów.

Do tego ciągnąca się od lat, wojna polska -turecka potrzebowała ciągle nowych ludzi i to w wieku produkcyjnym, czyli najbardziej wartościowych. Niestety roboty na wojnie wszystkiego za ludzi wykonać nie mogły.


Ludzie kręcili się po sklepach i robili zakupy przed wiosennym świętem aborcji. Paranoja. Najpierw rząd na skutek unijnych nalegań i potem światowego rządu, wprowadził wiosenne święto aborcji. I to w czasie kiedy unia się już chwiała i sypała, a teraz kiedy ludzie po latach zaakceptowali w końcu wiosenne święto aborcji czczone razem ze świętem bożka deszczu, to władza zaczęła krzywo na nie patrzeć. By potem jawnie je zwalczać. Podobnie rzecz się miała z Dniem Naukowej Teologi. Powód był jeden. Tym powodem były dzieci. Prawdziwy skarb planety.


Mała uwaga:Głupie i bezmyślne jak zwykle próby uregulowania życia i gospodarki do niczego dobrego nie prowadziły, podobnie było z dziećmi, bo najpierw jacyś kretyni zgodnie z "naukowymi" dogmatami wyssanymi z palca uroili sobie że jest za dużo ludzi na ziemi, i należy nas zdepopulować. Potem kretyni albo już ich dzieci, czyli następnie pokolenie ludzi władzy zobaczyło ze prawie w ogóle nie ma dzieci, i ie ma kto pracować na przyszłe pokolenia. W normalnym świecie wszystko było by w porządku chciałbyś odkładać swoje pieniądze na inwestycje i z nich na starość żyć. Jednak nie w zasranym komunizmie. W zasranym komunizmie największy łobuz i gangster który już dawno zabrał obywatelom państwo i używał go do swoich interesów i celów, okradał cię z twoich pieniędzy co miesiąc, także na emeryturę. Pieniądze odkładane na emeryturę oczywiście defraudowali i przepuszczali nie raz, a za ich głupie zabawy musiały płacić następne pokolenia. Tyle w kwestii wyjaśnienia.


Konserwatywni "Tradycjonaliści" ścigani przez policję obchodzili te święta zwykle w konspiracji, poza miastem albo w lasach, gdzie nawet podobno składali w ofierze Mrocznej bogini i bożkowi deszczu ofiary z kalekich dzieci. W domach natomiast spotykały się rodziny. Najbliżsi wspólnie jedli przy świecach uroczystą kolację, dzielili się jajkami, i rozdawali sobie prezenty.

W pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca.


Mało kto wspomina unię dobrze, -mówił do zony,patrząc jednocześnie kątem oka w telwizor, - ale dzięki niej udało się załatwić parę rzeczy i dla tego,.. do dziś żyje nam się w miarę nieżle.

Przynajmniej w porównaniu z innymi mieszańcami kraju, nie mówiąc jż o sąsiadach. Pierwszą taką rzeczą było wprowadzenie w naszym kraju euro, jeszcze zanim wprowadzili elektroniczną walutę światową. Od chwili kiedy wprowadzono euro, dawna waluta zwana złotym polskim przestała być środkiem płatniczym. A konstytucyjny zakaz używania innych walut niż złoty polski nie obowiązywał. Skorzystaliśmy z tego to fakt, wprowadzając do obiegu całą masę regionalnych walut papierowych, elektronicznych i kruszcowych. Takich jak e'złoty, czerwony złoty polski, złoty krak, i e'dukat.


Drugą było wprowadzenie lokalnego prawa w czasie gdy unia się waliła. Proste prawo, niskie podatki, i minimum państwa i rządu w gospodarce i polityce, -to jest najlepsza recepta na sukces. I strzelba w każdym domu. Nawet nie wiecie jak to odstrasza potencjalnych przestępców i łobuzów. Dorośli mężczyżni uzbrojeni w strzelby. tak jak tysiące lat temu.



-Pamiętasz kochanie jak przyszli po nasze dziecko?- zapytała go żona -W ostatnim roku, święta. Zaczęli dobijać się do drzwi, i krzyczeć-.

-tak i Kiedy im otworzyłem- znał te opowieści na pamięć. Ale wyprostował się i wyprężył, a jego twarz pojaśniała.

żona ożywiła się- zaczęli najpierw prosić. Mówili że nie będzie deszczu, że słońce pogrąży się w ciemności, że nie mamy współczucia i jesteśmy aspołeczni. Ze bóstwo się na nas pogniewa i tym podobne zasrane pierdoły-

Naprawdę to robił w portki, a głos drżał mu ze strachu. Ale postawił na swoim. Trzęsąc się ze strachu powiedział- Rob jeśli nie odejdziesz ze swoimi chłopakami porozwalam wam łby tym drągiem który trzymam w rękach. Proszę was odejdżcie.

Wtedy zyskał szacunek nie tylko wszystkich kobiet i dzieci na ulicy, ale także i mężczyzn.

-To człowiek który wystąpi w obronie swoich bliskich jeśli zajdzie potrzeba- mówili ludzie kiedy przechodził ulicą, wskazujące na niego ręką.

On największy tchórz, bojący się sam zasnąć w łóżku kiedy był jeszcze dzieckiem został bohaterem w dzielnicy. I największy fajtłapa z piłkarskiego boiska facetem o nacięższej ręce wygrywającym wszystkie konkursy w siłowaniu się na rękę w pabach i knajpach.


Czasami musieli z dzieckiem uciekać do lasu. Wracali dopiero rano albo po dwu dniach.

Opłaciło się. Wytrwali.


Kwiecień 2009

--------------------------------------------------------




Postanowili udawać Boga

autor Zee Jop

Cyberius


[fragmenty]

Było to podczas wiosennego obrzędu aborcyjnego urządzanego na część bogini każdej wiosny od czasu gdy zwyciężył na ziemi postęp. W Ameryce panował totalitarny komunizm.

Ale jego nie obchodziły żadne obrzędy, a szczególnie już obrzędy czipowania i jeszcze bardziej aborcyjne. Miał je po prostu gdzieś

Pamiętał jak jako dzieciak biegał z kolegami wieczorem aby z oddali oglądać odbywające się wieczorami przy ogniskach rytuały i obrzędy.

Znalazł się nawet jeden zbuntowany odszczepieniec, który chodził po okolicznych wioskach i namawiał ludzi żeby przeciwstawiali się krwawym obrzędom podczas których robot składał w ofierze bóstwu wyselekcjonowanych wcześniej ludzi. Kapłani bardzo krzywo patrzyli na jego wywrotową działalność.


-przecież dowiedzione zostało naukowo- mówił uśmiechając się kapłan -że gdybyśmy przestali karmić krwią kosmiczne bóstwa, czekał by nas niechybnie kataklizm i w konsekwencji zagłada Wielkiej Cywilizacji, stworzonej z takim wysiłkiem przez naszych przodków. A bóstwa potrzebują krwi, żeby mieć energię do utrzymywania planetarnych orbit i gwiezdnych cykli-


Kiedy wracał do domu z rozpaloną twarzą rozmyślał nad co powiedział kapłan.


Ale to było dawno. Teraz był przecież od dawna dorosły, siedział na werandzie swojego ogrodu i patrzył na swoje ulubione drzewka owocowe.

[bawił się pilotem naciskając odpowiednie przyciski na jego powierzchni, tak jak włączało się kiedyś telewizor, gdy kierował przez chwilę pilota na czip umieszczony w wybranym przez siebie drzewku to rosło szybciej od innych]



Ciągle się jeszcze nie mógł obudzić, a koszmar jaki śnił mu się w nocy nie dawał spokoju. - Otóż miał dzisiejszej nocy dziwny sen, jakieś wielkie żurawie wyciągały swoimi potężnymi ogromnymi łapami ludzi z domów przez okna. On we śnie przed czymś lub przed kimś uciekał, ale oni dopadli go i wyciągneli z jego kryjówki za pomocą tego właśnie żurawia, w kształcie długiej łapy.



No tak, zapomniał, mamy przed sobą dwa razy po siedem chudych lat, dwa razy po siedem chudych krów. Czyli razem czternaście lat kryzysu gospodarczego, załamania i recesji. Ułożenie planet na niebie i aktywność słońca sprawiały że z inwestowaniem trzeba poczekać i lokować swój czas w odpoczynek i naukę [ lub zdobywanie wiedzy]. Siedział, i przypominał sobie rozmowę jaka prowadził poprzedniego dnia z siostrą


-Dziwne to wszystko było- mówił do niej -bo najpierw mieliśmy system demokracji bezpośredniej, czyli wiecu, gdzie każdy wolny człowiek miał jeden głos, potem z zachodu przyszedł do nas feudalizm, i defragmentacja struktur społecznych. Społeczeństwo zamiast poziomej linii zaczęło przypominać drabinę. Taki system nazywa się feudalizmem, i przyszedł on razem z nową religią, albo odwrotnie może to religia przyszła z nim. Monarchia trwała tysiąc lat. Potem na czołgach wjechał wschodni socjalizm, aby przetransformować się po latach w jego zachodnią, bardziej ortdoksyjną wersję, i zmienić strefę wpływów ze wschodniej rosyjskiej na zachodnią niemiecko-amerykańską. Jednak nie chodziło tu o "czystość doktryny" ale o przetrwanie trzymających władzę

Gdyby padł razem z nim upadły by rządzące krajem elity, to dlatego wymusili i przeprowadzili transformację. Ludzie są naprawdę zabawni, a czasami nawet śmieszni. Ci którzy mają siłę i zdeterminowanie dochodzą do przycisków albo kręcą się przynajmniej blisko nich. I tyle, tylko i aż. A nazwy? Pewnie, i kolory też. Kto nie woli życia pełnego kolorów, zapachów, smaków, i dżwięków-.


-I religia- wchodziła mu w słowa siostra. -Albo człowiek się nie udał Bogu, a świat to jedynie prototyp, wersja próbna, lub jedna z jego wersji i milionów wariantów.

Albo...człowiek jest w porządku, i wszystko jest na swoim miejscu, a religia do niego i do świata nie pasuje. Bardziej obstawiam na to drugie.

Nie nie mówię że człowiek może robić co chce, i nie ponosić żadnej odpowiedzialności za swoje czyny-.



-Ale ludzie są tak zadufani- odpowiadał jej po chwili milczenia spokojnym głosem, -i tacy pełni pychy. Oni chą poprawiać świat i dzieło stworzenia. Poprawiać i naprawiać człowieka który jest przecież kompletny i całkowity, no chyba że zostanie przez jakiś manipulantów i poprawiaczy. Religijnych albo politycznych.

A ludzka pycha nie ma końca i nie zna granic, Biedni kretyni i głupcy wierzą że mogą mieć wpływ na topnienie lodowców, że mogą zmieniać klimat, że mogą jak kilka lat temu zrobił to pewien szalony dyktator wystrzelać pociski z trującym proszkiem do atmosfery, żeby rzekomo obronić planetę przed globalnym ociepleniem. A zatruli miliony ludzi i zwierząt, bo po tym czerwonym proszku leżącym na polach nic się nie nadawało do jedzenia.

Tylko dzięki Noemu świat ocalał. Noe wziął do podziemnych bunkrów wszystkie możliwe gatunki ptaków i zwierząt, a nawet drzewa

które tam podlewał, i tylko dzięki temu przetrwały-.


Szaleńcy mieli plan, zamienić Boskie dzieło stworzenia, na własne. Postanowili udawać Boga. Tak że żadna nawet najmniejsza roślinka, nie mówiąc już o ludziach i zwierzętach jeśli nie została przemutowana nie miały szansy na ziemi istnieć. Specjalne czujniki wykrywały takie organizmy i eliminowały je.

Ale to wszystko było wielkim oszustwem i grą w znaczone karty. Co innego gdyby stworzyli własny kod genetyczny i własne prawa obowiązujące w ich wszechświecie, albo chociaż jakimś małym laboratorium. A tak to była jedynie przeróbka, jak przerabia się za ciasne ubranie. Fastryga, próbne ręczne przeszycie, albo nawet i nie. Od razu produkt gotowy, i to na chybił trafił.

Wiedział że oni się nie zgodzą, on i jego siostra. Jedzenie będą zdobywali w lesie i na łąkach. Pokrzywy i lebiody. Na początku będą niesmaczne. Ale po czasie przyzwyczają się.

Widział jak w sąsiedztwie rodzą się w domach dzieci, i jak ludzie wymieniają się towarami poza oficjalnym obiegiem


kwiecień 2009

-----------------------------------------------

Przygody aktora Balladyna


autor Zee Jop

Cyberius


W niektórych stanach, komunistyczne władze ameryki wprowadzały absurdalne ograniczenia i restrykcję, podnosili też jeszcze bardziej podatki. Nie mogłeś już tam posiadać broni żeby się bronić przed bandytami, nie mogłeś nawet sobie zbudować domu bez pozwolenia na własnej ziemi. Ludzie czuli się marnie, jak nic nie warte najgorsze śmieci i chodzili sfrustrowani upijając się. I o to chodziło czerwonym rządzącym Ameryką żeby odebrać ludziom wiarę w siebie i ich wolność.

Ale on czułe się dobrze żeby nie powiedzieć świetnie. Zmywał z twarzy makijaż i zdejmował sztuczną przyklejoną przed nagraniem brodę. Gdyby jeszcze nie musieli jeżdzić na te cholerne nagrania do jakiś jaskiń i pustkowi gdzieś na zasr... koniec świata. I ten język którego nie znał,

Ale za to miał tyle kasy ile potrzebował, całą furę. Warunek był tylko jeden, nikt nie powinien wiedzieć co nagrywają. Jak mówiły mu służby:

-wymawiaj się chłopie jak możesz, a jak cię przycisną do muru powiedz że grasz w pornosach, albo reklamach. Jasne, czy my się rozumiemy. On odpowiadał chłopakom, że -tak chłopaki, co wy, przecież ja nic nie wiem i nic nie powiem-,

-no dobra-, mówiąc te słowa wybuchali śmiechem, -mamy nadzieje że będziesz siedział cicho, bo jak sprawa się wyda to- tu pokazywał jeden z nich taki gest przesuwania brzytwą po gardle. -i znajdą cie martwego, ubranego w stare szmaty jakie kiedyś niosłeś, na śmietniku koło przytułku-


Nie on nic nie powie, mogą być pewni, -myślał zmywając z twarzy makijaż, i zdejmując sztuczny nos, -nic nie powiem mogą być pewni- mówił półgłosem do lustra. Wyciągnęli mnie z nędzy, żeby nie powiedzieć z koszmaru, ze spania na ławkach i z jadania darmowej obrzydliwie niedobrej zupy w przytułkach-, i on, co miał by tak teraz rozwalić to wszystko, kiedy ma żonę, i dzieci. Dom, i wszystko co trzeba do życia noramalnemu człowiekowi. Teraz był wolny, na ile może być oczywiście wolny człowiek, ze wszystkimi swoimi uwarunkowaniami materialnego ciała.


Z rozmyślań wyrwały go krzyki

-Bel! gdzie jesteś chłopie, ile na ciebie mamy czekać- krzyczał szef ekipy, mamy cię tu zostawić na tym cholernym pustkowiu, na największym zadupiu świata?

-już schodzę, jeszcze tylko makijaż-

-możesz jechać w tych dziwnych łachach, i tak nas nikt obcy nie zobaczy w samolocie-

W końcu zeszedł z mała walizeczką i papierosem w ustach, marynarkę miał przewieszoną swobodnie przez ramię, - hej patrzcie to ten sam Bell Adyn nocujący po śmietnikach i bojący się rozmawiać z ludżmi, śmieli się koledzy. -Bell ale się wyrobiłeś krzyknął jeden z kumpli po fachu, normalnie nie poznajemy cię-

-W Klewkach ledwo łaziłeś, a pamiętasz pierwszy raz na pustyni w Arizonie, albo Nevadzie, która udawać miała Arabię, ciągle chuchałeś w ręce i podskakiwałeś z zimna.-


Lecąc samolotem pili drinki, i narzekali jak zwykle, że podatki i ceny rosną, że żyje się coraz biedniej , a władze karmią banki i budują coraz to nowe obozy koncentracyjne, wmawiając ludziom że to są zwykłe roboty interwencyjne, i dzięki temu ograniczają bezrobocie.

"Każdy stan ma swój obóz dla nieprzystosowanych społecznie

brzmiało nowe hasło komunistyczno nazistowskiego rządu ameryki"

Ktoś z przodu nucił piosenkę Leonarda Cohena

"densi...tu do bjuti...

densmi tu di end.. low"

słyszał jeszcze przez sen, zanim zasnął. Z drzemki obudziły go głosy kolegów,

-wstawaj Ben, obudż się, pobudka, za chwile lądujemy-


Policja specjalna zabierająca "podejrzanie wyglądających ludzi" do obozów na pustynie. Żołnierze spacerujący ze specjalnie szkolonymi psami legitymujący przechodniów, z bronią gotową do strzału. Wystraszeni ludzie przemykający sie nerwowo ulicami.

On nie musiał się niczego bać miał specjalną przepustkę, a w razie zatrzymania należało go zgodnie z instrukcjami natychmiast NATYCHMIAST! dostarczyć służbom. A służby odwiozły by go do domu. jednak nie podobało mu się to wszystko. Te patrole, koncesje, licencje, obozy i więzienia dla podejrzanych.

-czy słyszał pan- powiedział kierowca, patrząc w jego stronę, -że dziś pojechał nowy transport podejrzanych do stanowego obozu. Kolejny transport, oni chyba powariowali- A wiadomo było że podejrzani nigdy nie stawali przed sądem i nie stawiano im żadnych zarzutów, jeśli więc nie zmarli z wycieńczenia lub z choroby to mogli w takim obozie spędzić całe życie. Czy myślał o obcych ludziach. Współczuł im, bo nie był złym człowiekiem. A czy oni myśleli o nim jak nie miał co jeść i czasami nie jadał po trzy albo cztery dni. Albo czy oni myśleli o nim gdy z przykrywał się śmierdzącym brudnym kocem na ławce w parku? Przecież wtedy on ich nie obchodził.


Samochód powoli i ostrożnie podjechał pod dom, a on podziękował kierowcy i wysiadł.

W drzwiach domu czekała na niego żona z dzieci. -O Boże, święty Boże- czy ja mógłbym pomyśleć kiedyś że będę miał to co mam. Żonę, dzieci, dom i dobrze płatną pracę

-Ben gdzie tak długo byłeś - zapytała żona, choć czekamy czekamy na ciebie z obiadem. Przecież wiedziała gdzie był.


autor: Zee Jop

Cyberius

napisz do mnie





Obudziły się wulkany

autor: Zee Jop

Cyberius




Blog autora wejdż tu



Obudziły się wulkany i nikt nie pamięta takiej gorącej wiosny i lata które nastąpiło po niej. Gorącej oczywiście w cudzysłowie, bo wbrew epidemii paranoi związanej z tak zwanym "globalnym ociepleniem", wcale wiosna nie była cieplejsza od innych, a ci którzy obserwują pogodę i klimat uważali nawet że następuje globalne, ale ochłodzenie. I przy tym rozchwianie klimatu. Ale bali się tego powiedzieć wobec nowej inkwizycji powszechnej poprawności. Powiedzieć że global-warming jest kompletna bzdurą oznaczało często stracić prace, narazić się na szykany, a w najlepszym wypadku nie awansować przez kilka lat. Znamy takie przypadki z historii: polowania na czarownice, blużniercy twierdzący wbrew faktom bolszewickiej propagandy, to jest chciałem powiedzieć nauki że dwie sosny nie zamieniają się w jednego dęba, no może zamieniają ale nie zawsze, powiedzmy że zmieniają się ale tylko czasami...Ale, ale, co ja miałem, już wiem, aha, no wiec ta lista mogła by być bardzo długa. Wyłączył telewizor i chodził po pokoju rozmyślając.



Tak naprawdę to był wściekły, chciał pisać doktorat o "korzennikach" i udowodnić ich pochodzenie i nie przerwaną linię przekazu wiedzy aż do czasów głęboko pogańskich wierzeń , oraz o tajemniczym cechu laborantów, jego pochodzeniu, genezie, i związku ze starszymi przecież korzennikami, i o różnych takich no wiecie dyrdymałach i pierdółach, a tu teraz takie historie wyskoczyły, Ma robić reportaże z miejsca w którym wybuchł wulkan. połowa redakcji nie robiła niczego innego, jak tylko jeżdziła po miejscach nawiedzonych przez kataklizmy. A było tego w Europie trochę, trzęsienia ziemi, tsunami zmiatające całe miasta z powierzchni, trzęsienia ziemi, i wybuchy wulkanów. I oczywiście wojny. Dużo wojen, mieliśmy w końcu rok Marsa, rok planety wojen.



Beby to nie zupełnie nie obchodziło, że musiał jechać, -nic a nic- była wściekła, chodziła zdenerwowana po mieszkaniu, i mówiła:

-słuchaj wcale mnie to nie obchodzi że musisz tam jechać, miałeś z nami siedzieć w domu, i pisać ten swój cholerny doktorat, mój przyszły doktorku, a w wolnych chwilach jeżdzić z nami do lasu albo nad jezioro-.

W końcu dała się jakoś przekonać, a on obiecał jej że będzie do niej dzwonił

-co najmniej kilka razy dziennie, przynajmniej kilka razy dziennie-

-tylko nie zapomnij kupić dla nas jakiś miły prezent, oczywiście skromny- rzuciła mu na pożegnanie.

Dla nas to znaczy dla niej i dla ich małej córeczki, która urodziła sie pół roku temu.


Kiedy tylko przyjechał do Neapolu, okazało się że się spóżnił, a potem uderzyła go ta cała masa ludzi w okolicy obserwująca jak wybuchy wulkany niszczą i pochłaniają miasto. Chodzili bezmyślnie po wzgórzach i wzniesieniach z telkomami i cyfrówkami. Starymi i nowymi aparatami fotograficznymi, teleskopami, lornetkami wojskowymi i teatralnymi, a nawet operowymi. Wokół nich spacerowali roznosiciele pizzy, napojów i lodów, a jak komuś było mała to mógł zjeść kiełbaski pieczone na rusztach, z musztardą albo keczupem.


Na imprezie gość który wpadł na pomysł zarobił grube miliony, podobnie agencje reklamowe, i niejeden portal internetowy dzięki tym reklamom nie upadł. Sto albo dwieście tysięcy osób przyjechało żeby zobaczyć jak umiera miasto. Autokary biur podróży parkowały gdzie tylko mogły

Na spodziewane tsunami w Koszalinie Kołobrzegu i Słupsku zjechało się tylko coś około pięćdziesięciu tysięcy.

Ludzie koczowali w namiotach rozbitych w parkach i na plażach przy wielkich ogniskach jakie rozpalali w nocy. Grzejąc się przy nich popijali piwo, obserwowali morze i dyskutowali o końcu cywilizacji. O czym pisała regionalna gazeta "Życie Koszalina", leżąca na tylnym siedzeniu jego starego, pordzewiałego samochodu


-Co ciekawsze wielu z nich usiłowało połączyć nowe teorie pasywności słońca i spadku plam z cywilizacyjnym zastojem- tłumaczył swojej dziewczynie Bebie przez telefon komórkowy siedząc w aucie na przedmieściach Neapolu -a Prorok jak go nazywali chodził od ogniska do ogniska z ogromnym pudłem, na które wchodził i przemawiał, jeśli widział że zjawiło się trochę ludzi chcących go słuchać, i zainteresowanych tym co powie , Mówił wtedy z wysokiego pudła na jakie się niezgrabnie wdrapywał

-ludzie mówię wam, zastój słońca oznacza kryzys w światowej gospodarce! podczas Wielkiego kryzysu w USA

była podobna historia, a słońce spało przez blisko dziewięćdziesiąt dni. Żadnej plamki przez trzy miesiące- krzyczał na swojej skrzynce do zgromadzonych wokół ludzi- jeśli nie wierzycie mi to zapytajcie naukowców!

To wszystko wiąże się w jedną całość, pasywność słońca, zastój w gospodarce powodzie, kataklizmy, i wybuchy wulkanów, słońce śpi a morze zalewa miasta i ziemie uprawne.-


Takich jak on było wielu, chodzili od miasta do miasta, od wsi do wsi, sami lub w większych grupach, w dwójkę albo pojedynczo, a ludzie przyjmowali ich różnie. Jednych jako nauczycieli posiadających wiedzę o człowieku i o życiu, tych chronili przed policją i ścigających ich służbami, innych sami natomiast wydawali w ręce władz.

Władzę ścigały ich zajadle i wściekle, a oni uciekali gdzie mogli i jak mogli, ostrzegając wszystkich przed zatrutym jedzeniem, czipami, i Bestią która według nich miała przejąć władzę nad światem poprzez wszystkie oficjalne struktury życia , a najbardziej przez władzę i wszystkie zorganizowane kościoły. Wystarczy wspomnieć że to właśnie w kościołach zwanych przez "Wędrowców prawdy" [jak siebie sami nazywali, a przez ludzi byli także nazywani "Korzennikami"] Domami Bestii odbywały się rytuały powszechnego czipowania. Ludzie musieli przynieść najpierw wszystkie swoje kosztowności i oddać je na wielką kupę w środku kościoła podczas albo przed wejściem do niego, podczas gdy kapłan śpiewał:


-co cesarskie oddajcie ceeeasarzoooowi- i dalej po chwili przerwy zawodził monotonnym głosem nienaturalnie przeciągając sylaby

-Wszyyy stko tooo jee st maronooośc, nieee szukajcie skarbu na zieeeemiiii , i zzz prooochuu do prochu....

Podobno póżniej dy ludzie już poszli dostawali za swoją robotę działkę tej "marności", jakieś dziesięć procent wziątki z kosztowności i uzbieranego złota. I kłócili się o nią ostro, -reszta szła w zapakowanych pudłach do władz

Nic więc dziwnego że gdy przyszła jakaś grupa Wędrowców to pierwszą rzecz jaką robili było palenie Domów Bestii, a potem zgliszcza rozwalali tak aby kamień na kamieniu nie pozostał, potem wypalali ludziom rozżarzonym żelazem ludziom miejsca w których mieli wszczepiane czipy, -nie tak jak partyzanci wietnamscy co ucinali ręce wieśniakom jeśli dali się zaszczepić przez komunistyczne władze. Ale potem bez wszczepu nie mogłeś nic już kupić w sklepie. Ci którym wyrwano albo wypalono wszczepy przechodzili do lasu, do partyzantów, jak to się mówiło "szli do lasu", a lasy wypełnione były zbuntowanymi ludżmi. W swoim radykalizmie przodowały "Brygady Marvina Hee", i "Ludzie Waco".

Pod kontrolą wędrowców znalazły się góry świętokrzyskie, ziemia lubuska i pomorze. I szli coraz dalej w głąb kraju obalając stary porządek i wprowadzając swoje zwyczaje. Na początku likwidowali urzędy i znosili podatki, znosili też licencje i koncesje. Wprowadzali także pozwolenia na posiadanie broni palnej. Podobno gdzieś na terenie dawnych Stanów Zjednoczonych lądowali kosmici w swoich statkach. Nikt w szaraków przynajmniej w Polsce nie wierzył, ale gdyby taka inwazja na ziemię miała miejsce musieli być na nią przygotowani. Musieli być przygotowani na wszystko, gromadzili duże zapasy wody pitnej, żywności, leków i surowców energetycznych. powoływali tez oddziały samoobrony. Do jednego z nich wstąpił właśnie Ato.



autor Zee Jop


Cyberius


kwiecień 2009






 

foto przedstawia autora



ozmowy ze złodziejami


autor: Zee Jop

"Cyberius"






Na początku chciałem napisać że nie jest łatwo rozmawiać ze złodziejami o ich profesji. Znałem sporo pijaków i chuliganów, i mogę nawet powiedzieć że większość moich znajomych z czasów dzieciństwa z którymi chodziłem do szkoły, lub przyjażniłem się, na tak zwanym "podwórku", została pijakami podobnie jak ich ojcowie, ale ilu z nich parało się zawodem złodziejskim tego nie wiem. Nie jest łatwo bowiem szczególnie w dość zamkniętych, prawie że hermetycznych małych środowiskach rozmawiać z ludżmi o tym. nawet jeżeli wiemy, i wszyscy w okolicy wiedzą, no może podejrzewają kto się tym trudni, sprawić żeby człowiek żyjący ze złodziejstwa ot tak zupełnie bez powodu przyznał się przed nami co robi i z czego żyje.

Poświęciłem jednak trochę czasu, włożyłem w to dużo wysiłku i udało się.


Nie podobało mi się to od samego początku, i w duchu liczyłem na odmowę moich przyszłych rozmówców. Sam pomysł wyszedł od szefa redakcji w której praco...uje.

Druga sprawa: naruszenie cudzej własności podobnie zresztą jak i wolności jest rzeczą bez wątpienia nie moralną, Zabierając ludziom własność odbieramy im część życia jaką musieliby poświęcić na zdobycie, a zwykle wypracowanie jej. Własność jest święta i tyle. Nie o czym dyskutować, i dlaczego mam rozmawiać ze złodziejami jeśli w głębi ducha sposób ich życia uważam za niemoralny. Ale szef kazał, i co miałem zrobić. Posłusznie wziąłem notesik z telefonami, telkom, sprzęt do nagrywania, papierosy, zapalniczkę i wyszedłem z domu. Szedłem powoli i ociężale, powoli jak tylko mogłem. ......


A moja książka o Piłsudskim wkraczającym doi Wilna pójdzie znowóż do kąta. W kwietniu 1919 oddziały Beliny-Prażmowskiego wkraczają do Wilna, a za nimi wjeżdża do miasta przez Ostrą Bramę sam Marszałek Piłsudski. W w mieście wygłasza swoje orędzie do mieszkańców Wielkiego Księstwa Litewskiego i mówi w nim o prawie do samostanowienia narodów zamieszkujących księstwo. Piłsudski był witany kwiatami, i chlebem z solą, a jak wjeżdżał przez bramy powitalne tłumy wiwatowały na jego cześć. Tak samo jak dwadzieścia lat póżniej tłumy wiwatowały na cześć armii radzieckiej i niemieckiej.


Stary wysłużony samochód nie chciał zapalić, i wybrałem się na przymusowy i nie zaplanowany spacer po mieście. Sam nie wiem, jak łażąc bezmyślnie ulicami, znalazłem się w dzielnicy w której się urodziłem i wychowałem. Stare dwupiętrowe bloki zbudowane jeszcze za Gomółki, z jednopokojowymi mieszkaniami po bokach i dwu pokojowymi w środku. I nie musiałem długo czekać, naprawdę to nie czekałem w ogóle, X. sam do mnie podszedł i zaczął rozmowę, ja go nie pamiętałem, ale on mnie tak. Musicie wiedzieć że wszystko można powiedzieć o pijakach, ludzi jednak nie zapominają. I jeśli przyjedziesz do miasta w którym kiedyś mieszkałeś, jeśli przyjdziesz do dzielnicy w której kiedyś mieszkałeś i jako dzieciak grałeś z nimi w piłkę, albo łaziłeś do szkoły, czy po południu bawiłeś się w wojnę, wypalałeś z nimi swoje pierwsze papierosy i wypijałaś pierwsze butelki wina, a czasami chodziłeś z nimi na mecze, to poznają cię na pewno. Nie wiem jakie mają intencje, -czy są wrażliwymi ludżmi, czy liczą na jakiś grosz, czytaj "pożyczkę' czy wypicie wspólnie butelki wina. Albo jedno i drugie co najbardziej prawdopodobne. Dość że zaczęliśmy rozmawiać i w pewnym momencie powiedziałem do niego:

-słuchaj X.. mam nietypową robotę, i nie chcę tego robić, ale szef mi to zlecił i powiedział że "wyrzuci mnie na zbity łeb" jeśli tego nie zrobię.-

X. podrapał się w głowę, i po chwili namysłu powiedział -no to chodżmy do B. starego kumpla nie zostawi się w przecież biedzie, no nie?-

A więc poszliśmy. X. zastukał do drzwi i po chwili uchyliły się, a z nich wyjrzał B. B rozejrzał się po twarzach czekających pod drzwiami nie zapowiadanych gości, i powiedział -wejdżcie. Ja cały spięty od od chwili kiedy spotkałem X.

Żeby nie powiedzieć drewniany i sztywny.


-Czy ty myślisz że my nie mamy chorych matek- mówił B. a ja go uważnie słuchałem zapalając papierosa,

-czy ty myślisz że ja nie mam schorowanej matki staruszki, z głodową rentą której nie stracza na to aby kupić leki. Czy myślisz że ja nie mam na utrzymaniu dzieci i zony? Kiedy mówicie o przymusowej redestrybucji dóbr przez państwa zatrzymujecie się w jednym miejscu. Bo prędzej czy póżniej zaczyna się rozmowa o pomocy dla dzieci i samotnie wychowujących matek , przymusowej pomocy dodam, i wtedy rozmowa milknie, a wszystkie argumenty oponentom wypadają z rąk, doskonale wiedzą że przymusowa pomoc społeczna

po prostu nie działa, ale kto powie publicznie i na głos jestem wrogim biednych i schorowanych dzieci. .Nikt. Na oczach wszystkich hieny i sępy zwyciężają Czy ja jestem gorszy od nich. Nie ja taki niemoralny nie jestem-



Muszę wam powiedzieć że unikałem złodziei a ich procesję uważałem za niemoralną, -co wspomniałem, ale idąc do pracy zatrzymany zostałem bez powodu przez policję, -może jakiś powód mieli i zrobili to celowo, nie wiem. W każdym razie zostałem przez nich zatrzymany i jadąc niewygodnym samochodem policyjnym, [ już po minucie siedzenia uwiera cię w d.], a obok mnie jechał także zatrzymany, zgarnięty chwilę wcześniej z ulicy, podejrzewany o jakąś drobną i śmieszną kradzież człowiek. Siedział a dłoń miał uniesioną do góry, i zobaczyłem jego linię papilarne. Nigdy w życiu nie widziałem takiej długiej i wyrażnej linii rozumu. Na początku zrobiło mi się wstyd, i poczułem się zgorszony. Ja z taką małą linią rozumu, żeby nie powiedzieć "linią rozumku" i z taką niestety długą, przerażliwie długą i głęboko wyrytą linią serca. Złodziej proszę ma dwa razy dłuższą linię rozumu! Przyznam że zastrzeliło mnie! Jak to myślę...Ale od tego czasu zacząłem inaczej traktować złodziei. No powiedzmy, inaczej patrzeć. To znaczy myślałem czasami że... w naszym kraju, jeśli chiromancja jest prawdziwa, opłaca się kraść. I coś nie działa. Ale nie o to chodzi. Zmieniłem trochę zdanie o pracy jaką miałem wykonać, to znaczy chciałem napisać że spotkania i rozmowy ze złodziejami przychodziły mi łatwiej, i nie miałem juz takich oporów jak wcześniej.


Potem kiedy tylko rozmówca się zgadzał, -gdy zbierałem materiały przeglądałem jego linie papilarne. Zwykle robiłem to z zaskoczenia. Pytałem -czy mogę zobaczyć pana rękę?- I rozmówca zazwyczaj się zgadzał, zdezorientowany, nie wiedząc o co chodzi.


B. skierował mnie do V.

i powiedział że mam się na niego powołać. Zadzwoniłem i wszystko poszło gładko "jak z płatka". Siedziałem w sporym i wygodnym domu V. i słuchałem, a V. opowiadał:

-no bo zobacz stary, wystarczy że nazwiesz rzeczy inaczej i one zmieniają zabarwienie i sens, na przykład kiedy NATO stuknęła 50-tka postanowiło na swoje imieniny zbombardować Serbię, ale nazwali to akcją humanitarną, nie czynili szkody, lecz pomagali. Albo weżmy taki Kodeks żywieniowy, zatruta żywność szkodliwa dla człowieka ma zostać nazwana jak twierdzą "spiskowcy", no wiesz ci goście od spiskowych teorii, "żywnością ekologiczną", czyli to szkodliwe ma zostać nazwane swoim przeciwieństwem. Nazwij szkodliwe leczącym, a niszczenie pomaganiem i wtedy jesteś w porządku- mówi do mnie B. przyglądając się uważnie, i obserwując moje reakcję na jego słowa. Rozmawiamy jeszcze chwilę o niczym, po czym żegnam się z rozmówcą, który obiecuje mi pomoc w mojej pracy i wychodzę.

Wracam do domu i zmęczony kładę się spać.


Rano wstaje i zaraz po śniadaniu wychodzę z domu jestem umówiony na dalszą część rozmów z B. Wsiadam do auta i ruszam.



Włączam radio w moim niedawno naprawionym samochodzie żeby się dowiedzieć o sytuacji w Mołdawii i Rumuni. Mołdawię opanował całkowity chaos i bezład spowodowany zamieszkami. Granicę przekraczają wojska rosyjskie, po drugiej stronie Mołdawię zajmują Rumuni, uważając że kraj jest jej częścią. Wybucha konflikt Rumuńsko-Węgierski, po stronie Rumuni opowiada się Słowacja, na którą od południa uderzają wojska Węgierskie i zajmują ją w błyskawicznym tempie. Na południu Ukrainy powstaje niezależna republika Odeska, chcąca się przyłączyć do Rosji, a na zachodzie ogłasza niepodległość Zakarpacie. W pewnym momencie już prawie wszyscy walczą ze wszystkimi, w miastach zachodniej i wschodniej Europy trwają zamieszki głodowe, a w Czechach i na Spiszu oraz wschodzie Słowacji pogromy Romów. W Berlinie i Hamburgu powstają pierwsze dzielnice oparte na prawie koranicznym nazywane Kalifatami. Zamieszki głodowe są brutalnie i bezwzględnie tłumione przez wojsko i europejskie oddziały specjalne szybkiego reagowania. Jakby tego było mało to jeszcze obudziły się wulkany, a Neapol praktycznie znikł z powierzchni ziemi, przykryty wulkaniczną lawą*.

Radio charczy i nic nie mogę zrozumieć, przełączam na inna stację z muzyką.

Zdenerwowany że nie mogę dowiedzieć się co się dzieje w Mołdawii zaczynam układać sobie w głowie krótkie opowiadanie.


Podczas powstania kozaków przeciw rusińskiej w większości, choć spolonizowanej arystokracji, mają miejsce, nie co tu ukrywać, także pogromy mniejszości żydowskiej. Znaczna część żydów przerażona sytuacją emigruje. Po wojnie domowej na Ukrainie sytuacja Rzeczypospolitej zaczyna powoli chylić się ku upadkowi. Jednocześnie Rosja i Małe lilpucie królestwo pruskie zaczynają nagle wyłaniać się z niebytu. Szczególnie mrówka Pruska. Najbogatsze rodziny bankowe, w dużej części żydowskie wywożą potajemnie swoje majątki...


Samochód dojeżdża na miejsce, ja trochę zły że muszę przerwać opowiadania, wysiadam Jeszcze raz sprawdzam czy zamknąłem dobrze auto i idę na umówione spotkanie z moim rozmówcą. Wchodzę, zastaje właściciela w dobrej formie. Rozmawiamy dalej, a raczej ja słucham i notuje a on mówi.


-Nie będzie można nawet jednego drzewka mieć w ogródku bez pozwolenie władz. I to jeśli już to z nasion nowych genetycznych odmian.

Naprawdę nie wiem czemu z tobą dyskutuję, robię to co robię, a z tobą dyskutuje nie dlatego żeby wytłumaczyć się, ale jedynie pokazuje swoje poglądy na życie

Skąd wiesz na przykład że powódż, o ile będzie oczywiście powódż, nie ukarze i zmiecie obcego nalotu jeśli tak mogę powiedzieć. A u nas obcym nalotem są dla naszych starych Bogów obce religijne i filozoficzne herezje. I tak jeśli masz imię nie wywodzące się z naszej tradycji lub jesteś wyznawcą chrześcijaństwa albo islamu czyli generalnie "religii księgi" w oczach naszych dawnych Bóstw jesteś po prostu zdrajcą. I te energie jak się teraz mówi, mogą pewnego dnia zrzucić obce naloty przynajmniej z terenów na których rezydują i które są pod ich protektoriatem.

Albo czemu uważasz że ziemia jeśli ziemia ma w ogóle jakąś odrębną świadomość, bo chyba raczej nie ma i w ogóle nie jest bytem odrębnym, lubi lodowce Antarktydy i zależy jej na nich, Szkodzi jej tytoń który przecież w ziemi rośnie i tak dalej.



Albo podatki, poświęć chwilę czasu na podatki. Wiem że to jest cholernie nudne i nieciekawe.

Ty siedzisz i czekasz. Myślisz że musi się to wszystko zmienić i z każdym rządem będzie lepiej, a jest gorzej, coraz gorzej, osaczają cię z każdej strony. Nie bądż leniwy, przyjrzyj się temu. Ile podatków musimy już płacić i jakich. Tak na przykład jest PIT CIT VAT ZUS podatek rolny, podatek leśny dalej podatek od nieruchomość i podatek od gruntów. Następnie podatek od środków transportu od spadków i darowizn od czynności cywilnoprawnych Podatek od gier i podatek od zysków kapitałowych, nawet podatek od posiadania psa-

-ale-

-Nie, nie przeszkadzaj mi teraz proszę, nie teraz

akcyzy, które nie są niczym innym jak również podatkami, przymusowymi daninami,

Akcyza od tytoniu, bardzo duża, i akcyza od alkoholu, też spora, dalej od paliwa i od energii elektrycznej

od samochodów osobowych

Weż jeszcze pod uwagę cła.

Cła opłaty i wpłaty opłaty skarbowe, opłata targowa, za wydanie dowodu osobistego, paszportu, prawa jazdy

opłata za pozwolenie na sprzedaż alkoholu, następnie opłata za rejestrację pojazdu opłata za licencję na przewóz osób, opłata paliwowa, opłata uzdrowiskowa czyli podatek klimatyczny

Jest nawet opłata adiacencka to taki podatek od wzrostu wartości nieruchomości, i opłaty sądowe, osiedziesiąt procent swoich pieniędzy musisz oddać państwu, musisz..

Ale to jeszcze nie koniec. Przymus szkolny, dalej masz przymus szkolny, albo już nawet przed szkolny-

przerwał by przynieść z z kuchni świeżo zaparzoną kawę w dzbanku i dwie filiżanki. Pijąc kawę i paląc papierosa mówił dalej:

-czytałeś wczoraj, onet? No bo słuchaj, no zobacz co oni chcą zrobić

"Jedno z ekstremalnych rozwiązań zakłada wystrzelenie skażonych cząstek do wyższych obszarów atmosfery, tak aby odbić promienie słoneczne. Holdren zaznacza, że takie radykalne wyjście to ostateczność.


Holdren wskazuje zagrożone punkty w których efekty globalnego ocieplenia będą coraz większe. Jednym z takich przykładów jest letni zanik pokrywy lodowej na Arktyce. - To zwiększa szansę na konsekwencje nie "do zniesienia" - mówi Holdren. Mogą zrobić co chcą,. a my praktycznie nie możemy nic. Wszystko należy do państwa, a konkretnie rządzących nim, i od nich zależy. Zabrali nam nasze dzieci, rozbili nasze rodziny, zabrali, a ty mnie pytasz dlaczego jestem złodziejem

..........................



Gdy następnego dnia przyszedłem do pracy szef zwolnił mnie z napisania reportażu, tak po prostu wszedł rano do redakcji i powiedział do mnie

-słuchaj nie musisz już tego kończyć jesli nie chcesz-

Podziękowałem mu nawet chyba, ale w głowie miałem niezły mętlik.



Rozmowy ze złodziejami


autor: Zee Jop

"Cyberius"

napisz do mnie


kwiecień 2009



Prace autora dostępne w internecie:

O P O W I A D A NI A




DRAMATY



:


Strona www autora




wiersze



Adres poczty elektronicznej: napisz do mnie